Chrońmy pszczoły

Akcja Chrońmy pszczoły i marsz "W obronie pszczół" wspiera ochronę środowiska naturalnego i produkcję zdrowej żywności.

"If the bee disappears from the surface of the earth, man would have no more than four years to live" - Albert Einstein

Choroba i opryski upraw masowo zabijają pszczoły

Pszczelarze z Małopolski zachodniej biją na alarm. W zastraszającym tempie tracą swoje pszczoły. Są dwie główne przyczyny – opryski stosowane przez rolników na polach oraz nosemoza, czyli pszczela biegunka. W powiecie oświęcimskim niektórzy bartnicy stracili po zimie pszczele rodziny z wszystkich uli.

- Wiosna w tym roku przyszła późno. Jak otworzyłem ule, to przeraziło mnie to, co zobaczyłem – mówi Krzysztof Zych, bartnik z Grojca, który końcem roku „zazimował” 42 pszczele rodziny. – Straciłem 20 procent rodzin, jednak kiedy koledzy pszczelarze opowiedzili mi o swoich problemach, stwierdziłem, że u mnie i tak nie jest tragicznie. Bo inni stracili więcej – dodaje.

Jak podkreślają eksperci pszczelarstwa, za masowy pomór owadów odpowiadają środki chemiczne, jakie stosowane są do opylania upraw. Zawierają związki, które zabijają pszczoły.

Unia Europejska po kilku latach badań wprowadziła zakaz ich stosowania, a Polska go zaakceptowała. Problem w tym, że pszczoły giną teraz, a zakaz wchodzi w życie dopiero z końcem grudnia tego roku.

- Firma, która produkuje śmiercionośną chemię, ma zapasy na kwotę dwóch miliardów euro – tłumaczy Tadeusz Sabat z Polskiego Związku Pszczelarskiego w Warszawie. – Łatwo się domyślić, że nie zutylizuje tego paskudztwa, tylko sprzeda po niskiej cenie. Dlatego zwykły rolnik skusi się i jeszcze w tym roku opyli pole – dodaje. Tłumaczy, że tym sposobem także przyszły rok będzie zabójczy dla pszczół, bo wiosną zbiorą nektar z „zatrutych” roślin.

Opryski to niejedyne zmartwienie pszczelarzy. Owady coraz częściej masowo giną z powodu chorób. Jedną z najniebezpieczniejszych jest biegunka, która wybija całe rodziny i rozprzestrzenia się w ekspresowym tempie.

- Pszczoła ma wrażenie, że musi załatwić potrzebę, dlatego z bólem brzucha wylatuje z ula – tłumaczy Sabat. – Leci przed siebie i ciągle się nie wypróżnia. Leci tak aż padnie. Tym sposobem pszczoły w milionach sztuk nie wracają już do rodziny – dodaje.

W Małopolsce prawie 52 tysiące pszczelarzy każdego dnia opiekuje się 1 280 693 rodzinami pszczół. Nadzór nad hodowlą i stanem ich zdrowia mają lekarze weterynarii, którzy – jak twierdzi Tadeusz Sabat – nie zawsze podchodzą poważnie do owadów. – Lekarze zwyczajnie „olewają” sprawy pszczół – mówi ekspert. – Jak na wsi zachoruje krowa, to lekarz jest na miejscu w kilka minut. Jak pszczoła, to od razu zlecają „wybicie” rodziny, żeby inne się nie zaraziły, i nie badają przyczyn – dodaje. Pszczelarze od lat na własną rękę zlecają takie badania, aby poznać przyczyny pomoru. – Braliśmy teraz próbki do badania z Pszczyny i Osieka – mówi Sabat. – Wstępne wyniki wskazują na to, że jest to biegunka.

Od stycznia, wraz z zakazem używania oprysków z nikotyną, w życie wejdą także nowe przepisy dotyczące pracy lekarzy weterynarii. Będą oni musieli reagować na każde zgłoszenie pszczelarza.

Co je zabija?

Neonikotynoidy Substancje spokrewnione z nikotyną zanieczyszczają nektar, a tym samym zabijają pszczoły, które nektar zbierają. Trzynaście krajów unijnych popiera zakaz stosowania pestycydów m.in. Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia, Holandia oraz Polska (od grudnia tego roku). Nosemoza, czyli biegunka. Chore pszczoły tracą zdolność do lotu, są osłabione i często padają z wyczerpania. Stosowanie leków w zwalczaniu tej choroby jest w Polsce i w krajach Uni Europejskiej zabronione. Lek przedostawał się do miodu.

Źródło: Gazeta Krakowska

Opryski roślin z dala od pszczół

Minister rolnictwa wskaże inne niż na opakowaniach standardy stosowania środków ochrony roślin

Masowo giną pszczoły i wiele drzew owocowych jest niezapylonych. Jedną z wielu przyczyn tego stanu rzeczy jest nieprawidłowe stosowanie oprysków na roślinność. To kłopoty nie tylko dla producentów niektórych owoców i miodu, ale też wielu posiadaczy działek z drzewami owocowymi. Dlatego to, w jakiej odległości od pasiek, budynków czy innych miejsc zostaną dopuszczone środki ochrony roślin, wskaże minister rolnictwa w porozumieniu z szefem resortu ochrony środowiska. Taką delegację zawiera projekt nowej ustawy o środkach ochrony roślin..

Czytaj więcej…

Opryski, mające na celu ograniczenie populacji szkodliwych owadów, a co z pszczołami?

Jeszcze przez dwa dni na terenie gmin Stężyca i Puławy będą wykonywane opryski, mające na celu ograniczenie populacji szkodliwych owadów. To pierwsze takie zabiegi wykonywane przez Nadleśnictwo Puławy od 2005 roku.

Opryski są wykonywane metodą lotniczą. W Stężycy zabiegi dotyczą powierzchni prawie dwustu hektarów. Do zwalczania szkodników wykorzystywane są dwa preparaty: Mospilan i Ikar. Po użyciu pierwszego obowiązuje 14-dniowy okres karencji dla jabłoni, grusz, czereśni, wiśni, śliw, rzepaku ozimego i runa leśnego oraz 3-dniowy dla ziemniaków. Drugi preparat jest szkodliwy jedynie dla organizmów wodnych.

Radio Lublin

Dla przypomnienia: Biecz: zwalczali plagę komarów i wytruli miliony pszczół